Syrma – Wywiad z Projektantem Supersamochodu – Jackiem Chrzanowskim

Syrma IED

Syrma IEDPodczas tegorocznego Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Genewie został zaprezentowany projekt supersamochodu o nazwie Syrma. Współtwórcą tego projektu jest polski projektant Jacek Chrzanowski. Cały projekt powstał dzięki współpracy Europejskiego Instytutu Designu (IED) oraz włoskiego magazynu motoryzacyjnego Quattroroute.

Pojazd ten mieści 3 osoby, dzięki układowi podobnemu do tego w McLarenie F1 oraz posiada napęd hybrydowy o łącznej mocy ok. 900 KM – silnik biturbo w układzie widlastym o pojemności 4 litrów napędza oś tylną, a silnik hybrydowy oś przednią.

Projekt był tworzony z myślą o wprowadzeniu nowych rozwiązań technologicznych – w związku z tym pojazd nie posiada bocznych szyb, a obraz wyświetlany jest na monitorach oraz posiada laserowe projektory, które informują przechodniów o nadjeżdżającym aucie lub zmianie kierunku jazdy, ale o tym więcej w dalszej części.

Niedawno udało mi się spotkać z Jackiem Chrzanowskim i porozmawiać na temat tego projektu.Syrma IED - Jacek Chrzanowski

Amadeusz: Od kiedy zacząłeś projektować? Czy były inne rzeczy, które rozważałeś robić w życiu ?
Jacek Chrzanowski: Przeszedłem kilka etapów po przez malarstwo, rzeźbę, identyfikację wizualną, modę, etc. Miałem też okazję, przez dłuższy okres, współpracować z bardzo utalentowaną projektantką Moniką Błażusiak, później zajmowałem się projektowaniem przemysłowym i w efekcie końcowym jest to właśnie projektowanie samochodów. Co nie znaczy, że będę do końca życia projektował tylko samochody, chociaż mam taką możliwość i cieszę się bardzo, że doceniana jest moja praca. Myślę, że jak wrócę do Łodzi to będę się zajmował przede wszystkim projektowaniem pięknych rzeczy. Każdy twórca potrzebuje odskoczni, nawet jeśli pracujesz przy supersportowych autach, z czasem może Cię to znudzić. Chciałbym poprostu być projektantem ludzkich marzeń.

A: Właśnie uprzedziłeś moje następne pytanie o tym, że najpierw rysowałeś, potem projektowałeś, aż pomyślałeś, że chciałbyś w ten sposób zarabiać.
JC: Tak, to jest właśnie to, że obecnie ludzie idą na studia projektanckie chociaż wcześniej nie mieli nic wspólnego z projektowaniem i myślą „a, teraz będę sobie projektował”, a to trzeba przede wszystkim czuć – tak jest też z każdymi innymi studiami. W moim przypadku akurat to było bardzo naturalne, przeskakiwałem z etapu na etap i w pewnym momencie okazało się, że to jest to co chcę robić w życiu. Podążałem za sercem, robiłem to co lubiłem i nigdy nie widziałem się w roli projektanta, jakiego pokazują nam media. Postrzegałem to w ten sposób, że siedzę, rysuję i tworzę piękne przedmioty.

A: Czyli nie miałeś nigdy takiego odczucia, że idziesz na studia by pracować jako projektant w kategorii „idę na medycynę, by zostać lekarzem” ?
JC: Tak, ja bardzo się cieszę, że mogłem zainteresowanie przekuć w moje zajęcie zawodowe. Kilka lat temu siedziałem z moim przyjacielem i chociaż wiemy jak wielką wartość ma projektant dla firmy to śmialiśmy się: „boże święty, jak to jest możliwe, że ktokolwiek płaci nam za rysowanie”, ponieważ to było dla nas tak naturalne. To nie była praca i nadal nie jest. Ja jestem szczęśliwy, że przychodzę rano do pracy, wypijam kawę, rozmawiam ze znajomymi i zaczynam sobie rysować. Tyle tylko, że mam narzucony konkretny temat, dopiero na późniejszych etapach projektowania staje się to trudniejsze i bardziej męczące, gdy ktoś karze ci coś przestawiać, zmieniać i musisz się wpasować w odpowiedni element samochodu. Jak będę czuł, że zaczyna mnie to męczyć to na pewno to zmienię…szkoda marnować czas na coś czego się nie chce robić, a z odrobiną uporu i szczęścia można wszystko.

City projekt 2 City projektA: Jak wyglądają takie studia ?
JC: Jeśli chodzi o studia artystyczne to ja polecam każdemu, ponieważ to w ogóle nie przypomina studiów. Są oczywiście jakieś pojedyncze przedmioty, które wymagają nabycia konkretnej wiedzy, przeczytania książkek, ale głównie chodzi w nich o własny rozwój. Jeśli chodzi o projektowanie samochodów to profesorowie nie do końca mogą ci coś dać – mam tu na myśli, że mogą ci coś podpowiedzieć, zdradzić jakieś triki, ale nie dadzą ci umiejętności. Sam musisz przesiedzieć kilkaset godzin, przeszkicować je i w pewnym monecie zaczynasz rozumieć formę, a pewne rzeczy zaczynają wyglądać dobrze dla ciebie i zaczynasz czuć to coś. Profesorowie na takich studiach to są osoby, które starają się popchnać cię w którąś stronę, ale nie ma takiej możliwości, aby ci coś dali. Myślę, ze tak jest na większości studiów jednak na studiach inżynieryjnych jest więcej teorii, którą trzeba przyswoić. Głównie zależy to od tego ile ty sam włożysz w to pracy co przełoży się na efekt końcowy.

A: Twój zespół tworzący Syrmę jest międzynarodowy, ale czy rzeczywiście Polacy łatwiej znajdują rozwiązania przez tzw. kombinowanie (odnosząc się do wywiadu w Dzień Dobry TVN), ponieważ polakowi nie można powiedzieć „nie da się”? Czy to się przydało na studiach ?
JC: Nie tylko na studiach, to się w życiu przydaje. Polacy tego nie dostrzegają. W ogóle bardzo czujemy się nie doceniani, ale to jest przepiękna nasza cecha. Myślałem, że tylko moja, ale wiele młodych osób ma coś takiego. Ty też jesteś dobrym przykładem, ponieważ nie pracujesz dla kogoś. Dlaczego miałbyś tego nie robić. Idziesz trochę inną drogą, ale da się, prawda ?
Mi się to podoba, że my jesteśmy kombinatorami. Obecnie nie ma to już takiego złego wydźwięku i to jest pomocne. A to że się „da” to ich nauczyłem w wielu sytuacjach, kiedy ktoś przychodził i mówił, że coś jest niemożliwe , to wtedy ja się za to brałem. W efekcie końcowym pokazywałem im, że jednak się da.

A: Jak wygląda praca w takim zespole – czy każdy ma swoją specjalizację np. projektowanie komputerowe, później ktoś inny zajmuje się przerzuceniem projektu z komputera na model czy raczej trzeba być uniwersalnym ?
JC: My wszyscy byliśmy projektantami. Mieliśmy o tyle szczęście, że byliśmy świetnymi przyjaciółmi jeszcze przed projektem. Było 11 osób, każda z nas zrobiła swoją propozycję według własnej wizji. Większość było podobnych, ponieważ to był jakby supersportowy samochód, więc coś musiał mieć wspólnego ze sobą – głównie sylwetkę. Z tych 11 wybraliśmy 5, które jakby najbardziej nam pasowały. Z tych 5 zrobiliśmy modele 1:4 zbudowane z gliny. No i z tych 5 wybraliśmy taki, który możemy jak najlepiej rozwinąć. Było tam jeszcze kilka naprawdę bardzo dobrych, pięknych projektów, które mogły by nawet bardziej szokować niż ten. Kiedy wzięliśmy jednak pod uwagę koszta i problemy techniczne to musieliśmy się nieco ograniczyć.

A: Czy wśród tych 5 był twój projekt ?
JC: Tak, wśród 5 był mój projekt.

koncept 2 - Jacek Chrzanowski koncept 1 - Jacek ChrzanowskiA: A czy Syrma to jest właśnie twój projekt ?
JC: Tutaj nie da się już powiedzieć, że wygrał 1 projekt. To był jakby zlepek tych kilku projektów. Wiele rzeczy wychodzi w praniu. Potem okazuje się, że jakaś rzecz nie może działać bo jest za mało miejsca, chcesz zmienić jakiś kształt, ale przeszkadza np. nadkole. Widzisz szkic koncepcyjny, a samochód finalnie wygląda inaczej – to właśnie wynika z tego, że pojawiają się pewne problemy techniczne, trzeba gdzieś wsadzić silnik, umiejscowić ludzi, wał, przeniesienie napęd i gdzieś to trzeba zmieścić. Wtedy odchodzą centymetry do projektowania i musisz jak najwięcej wykorzystać z tego co Ci zostaje.

A: Czy projekt finalny będzie dużo różnił się od tego co można było zobaczyć w Genewie ?
JC: Gdyby była to produkcyjna wersja to pewnie parę rzeczy odbiegało by od obecnego projektu jak na przykład szyby. Myślę, że jednak nikt nie zdecydował by się na dzień dzisiejszy żeby zainstalować ekrany zamiast szyb. Ostatnio powstało kilka projektów do gry Gran Turismo i właśnie tam Pegueot zrobił coś podobnego czyli usunął boczne szyby. Ale taka jest też rola projektantów, pokazywać przyszłość i wskazywać kierunek. Nawet jeśli pewne rozwiązania dziś wydają się niedorzeczne lub niewybrażalnie drogie, za 10 lat mogą być naszą codziennością.

A: Prezentacja Syrmy na Targach w Genewie na pewno pomogła – czy teraz jest to już tylko kwestia czasu, aż zacznie ona jeździć po drogach ?
JC: Bardzo bym chciał powiedzieć coś więcej w tym temacie, ale to juz nie od nas zależy. To co my mieliśmy zrobić zostało zrobione. To jest taki smutny moment dla każdego projektanta, kiedy nie masz już nic więcej wspólnego z danym samochodem. Czasami nawet nie jest Ci dane żeby zobaczyć go po raz drugi. Jeżeli coś ma sie dalej z nim wydarzyć to ktoś na pewno zadzwoni i zaproponuję dalszą współpracę. My jesteśmy autorami, a co będzie dalej? Nie mamy na to żadnego wpływu.

A: Wiadomo, że nie ma bocznych szyb tylko projektory oraz takie, które mają informować innych uczestników drogi o tym, że nadjeżdża pojazd, ale jak wygląda to wewnątrz – czy to również jest wyświetlany obraz oraz czy będą standardowe światła ?
JC: Przód to jest standardowa szyba. Chodzi o to, że to była hybryda i myśleliśmy o rozwiązaniach, których jeszcze nie ma, a mogłyby się przydać, ponieważ samochody są bardzo ciche i czasem ich nawet nie słychać. W związku z tym pomyśleliśmy o projektorach laserowych, które mogłyby wyświetlać informacje na drodze. Pracowaliśmy w specyficznym środowisku Turyńskim i tutaj te małe uliczki nie pozwalają na to by się rozpędzić. Nawet Ferrari nie jeżdżą tu z wielkimi prędkościami. Ale kiedy jedzie Ferrari to je słychać, a kiedy jedzie hybryda to w zasadzie nie słychać jej w ogóle. Chcieliśmy, aby te projektory dawały informacje dla ludzi z zewnątrz, że jedzie samochód.

Jaguar projekt - Jacek Chrzanowski 2 Jaguar projekt - Jacek ChrzanowskiA: Jak wiadomo motoryzacja w Polsce nie jest zbyt wspierana przez państwo i aktualnie nie możemy pochwalić się pojazdem produkowanym na szerszą skalę i stworzonym od postaw w Polsce. Co sądzisz o projekcie o którym jestem dosyć głośno u nas jednak pracę idą powoli czyli Arrinera Hussarya ?
JC: Przyglądam się temu z ogromna ciekawości, mam nadzieję, że będę miał okazję zobaczyć ten samochód na żywo i porozmawiać na jego temat. Co prawda to też jest moja wina, ponieważ nie miałem akurat czasu gdy byłem w Polsce, aby pojechać na targi do Poznania. Hussarya wygląda obiecująco i szczerze mówiąc cieszę się z tego powodu. Mam również nadzieję że kiedyś stanie się poważnym konkurentem na arenie międzynarodowej.

A: Czy jeśli uda Ci się stworzyć tutaj biuro projektowe lub manufakturę to auta będą miały jakieś odniesienia do polskiej motoryzacji lub ogólnie do Polski np. w nazwie ?
JC: Biuro na pewno otworzę, manufaktura to jest poważniejsze sprawa, ale biorąc pod uwagę historię różnych supersportowych samochodów to jest to bardzo możliwe. Arrinerze to się udało, wydaje mi się, że produkcja jest już bliska. Co do projektów które w przyszłości będą realizowane pod moim okiem, chciałbym żeby każdy z nich miał polski wydźwięk.

A: Czy możesz coś więcej powiedzieć o pracy w biurze projektowym Pininfarina ? Czy to będzie praca na konkretnym modelem i czy będzie to również praca z Twoim zespołem ?
JC: Właśnie wróciłem z Pininfariny, ale z tego względu, że bardzo bym nie chciał zasiedzieć się w jednym miejscu to mam nadzieje, że jeszcze przez chwilę będę miał możliwość skakania z miejsca na miejsce. Obecnie jest kilka nowych możliwości, ale nie mogę nic więcej powiedzieć 🙂 Mogę tylko zdradzić, że aktualnie pracowałem przy projektach, które najwcześniej ukażą się za 2-3 lata. Oczywiście to nie są moje projekty w 100%, wszystko jest efektem pracy zepołowej. Miałem okazję, zobaczyć jak to wygląda, wielu moich znajomych pracuje w Pininfarinie. Bardzo przyjemne miejsce, chodzisz i czujesz legendę wokół siebie.

A: Czy chciałbym pracować w jakims konkretnym biurze ?
JC: Niekoniecznie, chciałbym mieć jak najszerszy ogląd tego co się dzieje by móc tą wiedzę przekuć w coś Polskiego. Pininfarina pod tym względem jest o tyle fajna, że nie tworzysz dla jednego koncernu – dzięki temu zawsze masz jakieś wyzwanie. Jednego dnia robisz supersportowy samochód, innego dnia robisz SUV’a.

A: Czy traktujesz samochód wyłącznie jako środek transportu czy jednak zwracasz uwagę na inne elementy jak dźwięk silnika, przyspieszenie oraz wyjątkowość na drodze ?
JC: Zwracam uwagę głównie na wygląd, oczywiście silnik też ma znaczenie, ale wiesz, nie mógłbym mieć na przykład Ferrari. Za dużo stresu by mnie to kosztowało, że ktoś zarysuje tą piękną sylwetkę. Poza tym to jest dość niesamowite, że supersportowe samochody są bardzo drogie w eksploatacji, nie są komfortowe, a ludzie płacą za to ogromne pieniądze – za swój dyskomfort. Ja zdaję sobie sprawę, że jazda takimi samochodami daje ogromna radość, ale 70% czasu, które spędzasz w tym samochodzie to jest martwienie się o coś, że nie przejedziesz przez próg, że nie widzisz czy coś jedzie zza rogu, że nie ma miejsca by zaparkować. Nawet gdyby było mnie stać to bym się nie zdecydował, ponieważ musiałbym trzymać je w garażu i oglądać w niedzielę…ewentualnie dokupić tor 🙂

Syrma IED - prezentacja 3 Syrma IED - prezentacja 2 Syrma IED - prezentacja Syrma IED - szkic 2 Syrma IED - szkicA: Gdybyś mógł wybrać 3 auta marzeń – co by się w takim garażu znalazło ?
JC: Jeżeli miałbym wybrać trzy auta marzeń to byłyby to: Lamborghini Miura, Alfa Romeo Disco Volante i może Jaguar E-type. Ale naprawdę trudno powiedzieć co chciałbym zobaczyć w moim garażu. Z tego co jest dziś dostępne na rynku to mam duży sentyment do Mazdy MX-5, bardzo mi się podoba, jest ponadczasowa. Bardzo słodki i trochę agresywny roadster. Może BMW Z4, Audi A7, ale widzisz to są normalne auta, nie jakieś supersamochody…

Pewnie jakbym miał kupić jakieś auto, bardziej sportowe to szukałbym w ofercie Porsche. To jest samochód, który jest jednocześnie sportowy i nadaje się do normalnego użytkowania.

Lubię VW Scirroco za bardzo masywną i czystą sylwetkę – nie ma na niej żadnej linii, a mimo to jest bardzo dynamiczne. To nie jest obciosane pudło, pocięte liniami w agresywny sposób.

Gdybym miał dziś iść do salonu to chyba wybrałbym nową Mazdę MX-5. Chociaż, ledwo się tam mieszczę, miałem okazje przez chwilę jeździć Porsche i też brakowało mi miejsca. Co do Mazdy to cenowo jest rozsądnie, silnikowo też i ma przyjemny wygląd, no i jest to rodaster czyli takie męskie marzenie. Można ściagnąć dach i odpoczywać.

A: Jakim jesteś kierowcą, czy lubisz czasem mocniej przycisnąć pedał gazu lub po prostu pojechać w jakieś ulubione, ciekawe miejsce do jazdy samochodem, których we Włoszech na pewno nie brakuje ?
JC: Nie jestem kierowcą rajdowym, lubię szybko jechać, ale jestem też ostrożny. Sam jeżdżę dynamiczniej, ale gdy jadę z kimś to biorę za tę osobę odpowiedzialność. Mój znajomy ma gokarta wyścigowego, nie takie jak stoją pod Tesco. Gdy go odwiedzam i mam wolny weekend to jeździmy, szybko – bardzo przyjemna rzecz. To ma piękne przyspieszenie, lepsze niż niektóre spotowe auta. Ciągnie mnie do szybkiej jazdy jak pewnie każdego faceta.

Dziękuję za poświęcony czas i życzę abyśmy mogli jak najszybciej zobaczyć Syrmę na drogach.

Amadeusz

Komentarze 2 do Syrma – Wywiad z Projektantem Supersamochodu – Jackiem Chrzanowskim

  1. Janek napisał(a):

    Możemy być dumni z takich Polaków!

  2. Kuba napisał(a):

    Bryła tego super samochodu wygląda bardzo obiecująco i fajnie. Dwa silnik staję się normą szczególnie w autach tego segmentu. Moc przerażająca jak to w super samochodach. Wszystko na papierze wygląda zwyczajnie oprócz wygląda, taki z przyszłości. Szczególnie tyczy się to braku szyb. To mnie szczerze zszokowało. Nie rozumiem wizji wstawienia projektorów zamiast szyb. Po co? Po co komplikować aż tak. Szczególnie, że pewnie wpłynie to na masę samochodu co w super samochodach jest istotne. Następny pomysł, który może zachwycić fanów cyklopa z filmów z serii X-MEN to lasery z przodu. Nie rozumiem do końca jakby to miało działać. Oślepiać ludzi? Może innych kierowców z naprzeciwka? Auto ma światła i myślę,że to w zupełności wystarczy. Ma też zwyczajny silnik spalinowy który można zawsze włączyć jak ktoś chcę czuć się obserwowany. No i najważniejsze pytanie. Osiągi. To jest najistotniejsza kwestia. Czekam na newsy z tym związane.

Odpowiedz na „JanekAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *